Potrzebujesz szybszego ładowania wideo?
Załóż konto CDA Premium i nie trać czasu na wczytywanie.
Aktywuj teraz! Aktywuj konto premium Dlaczego widzę ten komunikat?

CDA nie limituje przepustowości oraz transferu danych.
W godzinach wieczornych może zdarzyć się jednak, iż ilość użytkowników przekracza możliwości naszych serwerów wideo. Wówczas odbiór może być zakłócony, a plik wideo może ładować się dłużej niż zwykle.

W opcji CDA Premium gwarantujemy, iż przepustowości i transferu nie braknie dla żadnego użytkownika. Zarejestruj swoje konto premium już teraz!

Następne wideo
anuluj
Odblokuj dostęp do 14634 filmów i seriali premium od oficjalnych dystrybutorów!
Oglądaj legalnie i w najlepszej jakości.
Włącz dostęp
avatar
Dodał: eMisjaTv
Konto zweryfikowane
Opublikowano: 2018-12-19

Na polach śnieg, święta za pasem, tłumy w galeriach i marketach, a rolnicy na ulicach. Blokują autostrady i drogi szybkiego ruchu. Dlaczego zimne grudniowe dni spędzają na barykadach zamiast z rodzinami? Skąd bierze się ich desperacja?

Nie ma wątpliwości, że rolnictwo to jedna z ostatnich enklaw polskości w naszej Ojczyźnie. To oni „żywią i bronią”, gdy przyjdzie chwila próby. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że tradycyjnych gospodarstw rolnych pozostało już niewiele. Ich miejsce zajmują przedsiębiorstwa produkujące żywność na masową skalę. Co gorsza, większość z nich należy do międzynarodowych koncernów, które robią wszystko, aby minimalizować koszty produkcji. Zwykle odbywa się to ze szkodą dla konsumenta, ponieważ żywność faszerowana jest rakotwórczą chemią, zapobiegającą ewentualnym stratom w uprawach lub podnoszącą ceny produktów odzwierzęcych. Chłopi z kolei dokonują oprysków tylko wtedy, kiedy muszą. Większość z nich nie zaprząta sobie tym głowy… i traci. Ponadto normy produkcji żywności są o wiele wyższe dla upraw krajowych, niż dla żywności sprowadzanej zza granicy, a na tej bazują sieci sklepów wielkopowierzchniowych. Niektóre w ogóle nie przeprowadzają inspekcji, bo kary są symboliczne. Maksymalnie do 500 zł. Dlatego rolnicy żądają od Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi powołania Państwowej Inspekcji Kontroli Żywności, która stale monitorowałaby jakość importowanego jedzenia. Być może okazałoby się, że krajowa produkcja, choć nieco droższa, jest o wiele bardziej wartościowa. Tymczasem urzędnicy podchodzą do pomysłu niechętnie. Twierdzą, że to raczej kompetencje Ministerstwa Zdrowia.

Kolejną kwestią są tzw. strategiczne rezerwy żywności gromadzone przez państwo na wypadek konfliktu zbrojnego, bądź stanu klęski żywiołowej. W sytuacji paraliżu produkcji, bądź zagrożenia funkcjonowania państwa, każdy Polak powinien mieć zagwarantowane racje żywnościowe. Przynajmniej przez pewien czas. Mimo to raport NIKu z 2016 r. nie pozostawia złudzeń. Wynika z niego, że Polska nie ma takich rezerw i nic w tej sprawie się nie robi. A przecież przez lata system gospodarowania takimi rezerwami był także swoistą normą stabilizującą rynkowe ceny. Rolnicy mogli spać spokojnie świadomi, że ich płody rolne nie pójdą na zmarnowanie, a płace w skupie nie będą zaniżone.

Okazuje się, że przeszkodą w normalnym prosperowaniu rolnictwa jest również prawo. I to krajowe, a nie unijne, o którego szaleńczych zapisach tyle się przecież mówi. Zdaniem polskich chłopów wszystko leży w gestii rządu, bo Rumunia, czy Węgry potrafią obejść niewygodne zapisy, a podlegają tym samym dyrektywom unijnym co Polska. Logika podpowiada, że jeśli rząd nie widzi problemu, to są przecież związki zawodowe, których zadaniem jest lobbing na rzecz rolnictwa i uzmysławianie politykom natury problemu. Wystarczy jednak spojrzeć na NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, gdzie przewodniczącą została poseł PiSu i od razu widać jak rozmowy na linii rząd – związek zawodowy mogą tu przebiegać.

Skoro mowa już o rządzie to należy jeszcze wspomnieć, że od lat przedstawiciele władzy podają zaniżoną wartość zadłużenia polskich gospodarstw rolnych. Oficjalnie mówi się o 430 mln zł, ale organizacje rolnicze twierdzą, że może to być nawet suma rzędu 6 mld zł!

Dodajmy do tego kryteria wydatkowania kredytów z ARiMR , których dziwnym trafem niemal nigdy nie spełniają rodzimi producenci sprzętu rolniczego; interwencyjną politykę Polski na Ukrainie, gdzie nasze państwo angażuje się m.in. w nasadzenia malin, które już teraz trudno w naszym kraju chłopom sprzedać; niekontrolowany import żywności w ramach przygranicznych kontyngentów oraz wyprzedaż polskich przetwórni w obce ręce (nawet Chinom i Ukrainie!) i mafię spożywczą, a wyłoni się obraz kompletnej bezsilności rolników, którym pozostaje tylko protestować, organizować blokady i krzyczeć, że jedna z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki jest świadomie, cynicznie niszczona, a konsekwencje tej patologii odczuje cały naród.

---------------------------------------------[wsparcie programu]---------------------------------------------

Zrzutka na studio: https://zrzutka.pl/nowe-studio-dla-em...
Mecenat na patronite: https://patronite.pl/emisjatv
PayPal: redakcja@emisja.tv

Chcesz wykonać tradycyjny przelew do polskiego banku?
Wszystkie niezbędne informacje są tutaj: http://emisja.tv/programy/wsparcie/

Facebook: https://www.facebook.com/eMisjaTv/
Twitter: https://twitter.com/eMisjaTv

Kontakt z redakcją: http://emisja.tv/programy/kontakt/

pokaż cały opis
W katalogu: Debaty i konferencje
0 / 5 Oceny: 0
Włącz dostęp do 14634 znakomitych filmów i seriali
w mniej niż 2 minuty! Nowe, wygodne metody aktywacji.
Komentarze do: O co chodzi rolnikom? Szokująca konferencja o celowym niszczeniu polskich gospodarstw rolnych.
Najlepsze komentarze
avatar
anonim74 (*.*.134.74) 2019-01-16 05:37:18 +1
Polska tylko dla Słowian i Murzynów (tych chrześcijańskich, w celach propagandystycznych). Reszta won.
Odpowiedz
avatar
anonim74 (*.*.134.74) 2019-01-16 02:36:26 +1
DEMOKRACJA = NAZIZM
To nie jest tak, że kiedy ktoś nie nazywa się demokratą, to jest nazistą. Taki ktoś nie nazywa się demokratą, bo ma HONOR. To jest właśnie różnica pomiędzy normalnymi ludźmi, a tzw. "demokratami". To jest nazizm, tylko o innej nazwie. Odpowiedz
Autoodtwarzanie następnego wideo
on
off

Logowanie