Wyszukiwanie odpowiedzi..
https://instytutzwiazkow.pl - aplikuj do programu
Historia Filipa: jak stracił związek i po dwóch miesiącach pracy nad sobą wrócił do partnerki
Filip był z partnerką oficjalnie trzy lata, ale tak naprawdę spotykali się już pięć lat, więc razem spędzili sporo czasu. To nie był związek typu hop siup zanim w ogóle weszli w jakąkolwiek relację, długo się poznawali, chcieli naprawdę dobrze się sobie przyjrzeć. Filip nazywa to dłuższym maratonem, nie krótkim sprintem po miesiącu znajomości.
Rozstanie z dnia na dzień
Do rozstania doszło z winy Filipa jak sam przyznaje, trochę namieszał. Chodziło o to, że pisywał z różnymi innymi kobietami. Sam podkreśla, że nic złego się nie wydarzyło, ale mimo to zachowanie nie było w porządku wobec partnerki. Rok wcześniej mieli o to jedną wielką kłótnię, a wiosną, w okolicach kwietnia, sytuacja się powtórzyła. To właśnie wtedy się rozstali tym razem już na poważnie.
Gdy jakaś inna osoba zaczęła pojawiać się w życiu partnerki, ta odcięła się od Filipa z dnia na dzień.
Miesiąc prób na własną rękę
Przez miesiąc po rozstaniu Filip próbował działać sam, opierając się na własnym doświadczeniu to nie był jego pierwszy związek. Niestety, nie za bardzo mu to wychodziło. Starał się przepraszać, tak jak robi to każdy w takiej sytuacji, ale z perspektywy czasu ocenia, że zbyt mocno naciskał, a jego rama jak sam to określa została mocno przegięta przez nadmiar inicjatywy z jego strony.
To wcale nie było tak, że partnerka zupełnie nie chciała już z nim być. Na początku miała w sobie duży wewnętrzny konflikt wracać czy nie wracać. Problem w tym, że Filip zaczął zbyt mocno naciskać: chciał cotygodniowych rozmów i jasnej, szybkiej deklaracji, bo wydawało mu się, że skoro nie są dziećmi, to można taką decyzję podjąć od razu. Dziś wie już, że im mocniej się naciska, tym bardziej druga osoba się zamyka. Przez półtora miesiąca sytuacja balansowała między rozmowami a mocnymi naciskami, aż w końcu partnerka podjęła decyzję, że jednak nie wracają do siebie.
Kiedy to usłyszał, Filip zaczął naciskać jeszcze mocniej bo jeszcze wcześniej widział realną szansę na powrót i nie do końca rozumiał, dlaczego wszystko tak nagle się zmieniło. Kilka dni wcześniej partnerka jakby chciała wrócić, a kilka dni później całkowicie się odcięła, z dnia na dzień. Duży wpływ miały tu też osoby trzecie z jej otoczenia, które naciskały, żeby nie wracać i to właśnie tam narastał spory konflikt.
Wejście do programu 7 czerwca
Ostatecznie w czerwcu Filip zapisał się do programu. Wcześniej oglądał materiały Roberta na YouTubie i Facebooku, aż w końcu pomyślał: dobra, zapiszę się, zobaczymy, może jakieś dobre rady się pojawią szczególnie takie, które pomogą zrozumieć drugą osobę i to, dlaczego to wszystko się dzieje. Do programu wszedł oficjalnie 7 czerwca.
W momencie zapisu kontakt między nimi nadal istniał nigdy nie było takiej sytuacji, żeby zupełnie się nie kontaktowali. Wydaje się, że to przywiązanie partnerki nie pozwalało jej całkowicie się odciąć. Jeszcze przed programem Filip rozważał, żeby dać sobie z tym wszystkim spokój, ale wtedy właśnie zobaczył lekką szansę nastąpił niewielki zwrot akcji. Mimo twardej decyzji o braku kontaktu, pojawiło się coś, co skłoniło go, by dać sobie jeszcze trochę czasu.
W dniu, w którym zapisywał się do programu, partnerka była jednak bardzo oschła jakby pisał z koleżanką, z którą rozmawia się, bo trzeba. To Filip kontaktował się częściej, starając się utrzymać nić kontaktu, żeby całkiem nie zniknęła. Ten kontakt jednak do niczego nie prowadził im bardziej naciskał, tym gorzej to wyglądało.
Koniec z naciskiem:
Po rozmowach z psychologiem z zespołu Roberta ustalili, że na razie nie będą naciskać na kontakt jeśli partnerka nie pisała, Filip też nie pisał. Przez pierwsze tygodnie szczerze mówiąc nie było żadnych zmian. Testowali różne strategie, Filip dalej oglądał materiały wideo i uczył się, jak może to rozwiązać poza samą ustaloną strategią. Pierwszy miesiąc minął zupełnie bez zmian, czasem nawet było tragicznie bo, jak sam przyznaje, nie zawsze do końca trzymał się strategii, przez co gubił efekty: gdy sytuacja delikatnie zaczynała się poprawiać, wystarczyło odpuścić trzymanie się planu i znów wracało to samo.
Największy przełom nastąpił po półtora miesiąca dzięki sztywnemu trzymaniu się strategii. Najważniejsze było jednak odblokowanie siebie: pełne odpuszczenie, brak jakiegokolwiek naciskania i odpowiadanie na kontakt dokładnie w takim wymiarze, w jakim oferowała go druga strona.
Filip całkowicie ograniczył pisanie i zajął się sobą swoim codziennym życiem. Nie ukrywa, że przeżywał to rozstanie i wcale nie było mu łatwo. W głowie miał to, co słyszał od Roberta żeby nie bać się utraty kontaktu ale wprowadzenie tego w życie wcale nie przychodziło łatwo. W końcu, gdy sytuacja była już naprawdę zła, postanowił odpuścić sobie całkowicie, bo i tak nie miał już nic do stracenia. I to właśnie przyniosło największy efekt.
Nasz serwis wykorzystuje pliki cookie. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach Twojej przeglądarki.