Wyszukiwanie odpowiedzi..
CDA nie limituje przepustowości oraz transferu danych.
W godzinach wieczornych może zdarzyć się jednak, iż ilość użytkowników przekracza możliwości naszych serwerów wideo. Wówczas odbiór może być zakłócony, a plik wideo może ładować się dłużej niż zwykle.
W opcji CDA Premium gwarantujemy, iż przepustowości i transferu nie braknie dla żadnego użytkownika. Zarejestruj swoje konto premium już teraz!
Kiedy słucham słów Arkadiusza Mularczyka, trudno nie przyznać mu racji: Niemcy nie zrobią absolutnie nic w sprawie reparacji, dopóki nie zostaną do tego zmuszeni. Oni grają na czas. Na przedawnienie. Na zapomnienie.
I mają do tego idealnego partnera: Donalda Tuska.
Bo Tusk jedzie do Berlina nie po to, żeby walczyć o polskie interesy, tylko żeby je potwierdzać. Żeby potwierdzać, że sprawa jest zamknięta.
Żeby potwierdzać narrację kraju, który zniszczył nam państwo, wyrżnął elity, spalił Warszawę, ograbił Polskę z majątku i do dziś nie zapłacił ani złotówki odszkodowania za te gigantyczne zbrodnie.
Mularczyk mówi wprost: Tusk złapał się we własne sidła.
Najpierw obiecywał, że naprawi relacje z Niemcami. A teraz przy każdym spotkaniu to Niemcy wywołują temat reparacji, tylko po to, żeby on przyznał, że nic im nie jest winne.
To jest po prostu kompromitacja.
My walczymy o 1,5 biliona euro, a Tusk jest gotów zamknąć temat za obietnicę jałmużny dla garstki ocalałych przy czym państwo polskie i tak przez dziesięciolecia wypłacało im świadczenia z własnego budżetu, zamiast Niemiec.
Niemcy powinni dziś zwrócić Polsce nawet nie reparacje ale same koszty, które ponieśliśmy jako państwo, płacąc emerytury i renty wojenne. To są setki miliardów złotych.
Ale niczego nie zwrócą. Nie dopóki w Warszawie rządzi człowiek, który woli przepraszać Berlin niż walczyć o polską pamięć, polską godność i polskie pieniądze.
Nasz serwis wykorzystuje pliki cookie. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach Twojej przeglądarki.